Halo? Jesteś tam? ... Maciek?
I
Nie, ja tylko pogrywam
II
Tak, jestem tutaj
Od ponad dwóch godzin tkwisz w leszczynowym zagajniku przy drodze. Ptaki ćwierkają, a ty rozmasowujesz dłonie zdrętwiałe od ściskania karabinu. Już dawno nauczyłeś się panować nad emocjami podczas walki, za to słabo sobie radzisz z czekaniem. Czekanie wyzwala w tobie nerwowość debiutanta.
 
przejdź dalej
Warkot samochodu płoszy ptaki. Spoglądasz przez lornetkę: amerykański jeep. Młody chłopak za kierownicą. Obok kościsty mężczyzna, na oko 50 lat, burza włosów potarganych wiatrem. Wszystko się zgadza: czas, auto, wiek pasażera. Wprawdzie wyobrażałeś sobie, że stary będzie łysy i gruby... Zaraz, zaraz! To chyba na odprawie mówili, że gość jest otyły i kuleje? Samochód jest coraz bliżej. Chyba nie spieprzysz akcji tylko dlatego, że rozczarowała cię postura delikwenta? Wszystko przez to cholerne czekanie!
I
rozpocznij ostrzał samochodu
II
zrezygnuj z wykonania rozkazu
Seria z twojego karabinu rozpruwa wnętrze samochodu. W ślad za nią sypią się pociski z karabinu Andrzeja przyczajonego po drugiej stronie drogi. Kierowca i pasażer podskakują szybko i bezładnie na siedzeniach. Koniec serii, cisza. Wóz toczy się jeszcze siłą rozpędu w dół drogi ku rzece. Zaciągasz się świeżym majowym powietrzem przemieszanym ze swądem wystrzałów. W zasadzie jesteś pewien, że nie powinni wyjść z tego żywi, a kolejna minuta tutaj zwiększa ryzyko.
I
upewnij się, czy ofiary nie żyją
II
uciekaj
Mieszkanie Andrzeja. W pokoju szaro od papierosowego dymu. – To przez ciebie, idioto! – syczy Andrzej. – Czego chcesz? Godzina się zgadzała, wóz też... – próbujesz się bronić. Nie zmienia to faktu, że spartaczyliście robotę. Zamiast sekretarza partii komunistycznej, zastrzeliliście dwóch szeregowych członków. Młodszy wrócił niedawno z robót w Niemczech, starszy to przedwojenny PPS-owiec. – Mieszkał niedaleko, chodziłem z jego synem do klasy – mówi ponuro Andrzej. Nie jesteś stąd, nie interesuje cię to. Chcesz tylko wykonać zadanie i zmyć się z tej dziury.
I
idź zarezerwować pokój w hotelu
II
kontynuuj rozmowę z Andrzejem
Hotel Monopol. – Brak wolnych miejsc – mówi portier. – Ważne sprawy mnie tu trzymają, przecież nie pójdę spać do lasu. Portier patrzy na ciebie niewzruszony. Ten dzień jest do dupy na każdym froncie. Zirytowany sięgasz po papierosa: pusta paczka. – Pan mi da paczkę papierosów – prosisz portiera i kładziesz pięćsetkę na blacie. – Jakie mają być? Amerykańskie czy węgierskie? – pyta portier.
I
– Wolę węgierskie, mocniejsze. Reszty nie trzeba.
II
– Amerykańskie poproszę.
– Może coś da się zrobić – wzdycha portier zgarniając banknot. – Tylko do wtorku, potem wracam do Warszawy – pomagasz portierowi elegancko wybrnąć z sytuacji. – Pan z Warszawy? – pyta cię wyraźnie ożywiony.
I
– Z Warszawy. – odpowiedz zgodnie z prawdą
II
– Nie, załatwiam tam tylko interesy. – blefuj
Portier uśmiecha się szeroko. – Ja też z Warszawy! 15 lat w Savoyu pracowałem, do samego powstania. A potem wciąż jeszcze trzymałem się miasta jak cielak cycka. Pan był w powstaniu? – No ba. Starówka, Śródmieście, kanały... Portier wyciąga zdjęcie z portfela. – To moja córka, była na Czerniakowie. – Uśmiechnięta dziewczyna spogląda na ciebie z fotografii. – Stylowa. Od razu widać, że bardziej wypada zaprosić na kawę niż dansing. – próbujesz się przypochlebić. Portier lekko smutnieje. – Jej już nikt nigdzie nie zaprosi, zginęła w powstaniu.
I
– Przykro mi...
II
– To jak z tym pokojem?
– My z jednego miasta, musimy trzymać się razem, nie? – wzdycha portier. Podajesz kennkartę, jedyny dowód osobisty Polaka w tych czasach. Imię: Maciej, Nazwisko: Chełmicki, Urodzony: Warszawa 1921, Stan cywilny: kawaler, Znaki szczególne: brak. Do hotelu wchodzi kulejący mężczyzna. – Klucz do pokoju 17 proszę. – Proszę, towarzyszu Szczuka – portier podaje klucz. Szczuka! To on miał być w aucie! – I jeszcze papierosy, Chesterfieldy – prosi portiera. Szuka zapalniczki po kieszeniach: bez skutku. Pod kurtką masz pistolet, a w prawej kieszeni spodni zapalniczkę. Co robisz?
I
sięgnij po broń
II
poczęstuj Szczukę ogniem
– Dziękuję – mówi z uśmiechem. Podsuwa otwartą paczkę tobie i portierowi, bierzecie obaj. Zapalasz, zaciągasz się głęboko. – Dobrej nocy panom – żegna się Szczuka i idzie na górę. Dopalasz papierosa, portier kończy meldowanie i wręcza ci klucz. Dostajesz pokój numer 18. Tuż obok Szczuki, którego niedługo zabijesz.
 
przejdź dalej
Dwie godziny później siedzisz w pustym hotelowym barze. Czekając na Andrzeja, rozmawiasz niezobowiązująco przez ladę z barmanką. Wdzięczna blondynka o dużych oczach. Do baru wchodzą dwaj hałaśliwi mężczyźni. – Panno Krysiu! Dwie czyste i grzybki prosimy! – woła o wiele za głośno jeden z nich. Zaraz pewnie pojawi się Andrzej. Z drugiej strony, ta barmanka jest naprawdę śliczna. A ty wiesz już jak ma na imię i że jest panną.
I
usiądź przy stoliku i czekaj na Andrzeja
II
spróbuj się pozbyć natrętnych klientów
– Niech im pani spirytusu naleje, trzeba pomagać bliźnim – szepczesz z uśmiechem. – Widzę, że ma pan dobre serce – Krysia odwzajemnia uśmiech. Obserwujesz jak facetów zatyka po wychyleniu kieliszka. – Ojej! Przez pomyłkę nalałam panom spirytusu! Strasznie przepraszam! – frasuje się Krysia. Ta udawana troskliwość wygląda uroczo. – A co tam! Spirytus lepszy od czystej! Jeszcze raz prosimy! – chrypi jeden z gości mocno czerwony na twarzy. Wchodzi Andrzej, siada przy stoliku w kącie.
I
dołącz do Andrzeja
II
flirtuj z Krysią
– Ładna, nie? Co za nogi! – trącasz Andrzeja odprowadzając wzrokiem Krysię, która jest barmanką i kelnerką zarazem. Krwiste befsztyki i butelka wódki lądują na stole. Andrzej polewa. Pierwszy kieliszek lekko pali i przyjemnie mrowi. Zastanawiasz się, czy przed jedzeniem nie polać drugiej kolejki.
I
polej drugą kolejkę
II
jedz befsztyk
– A pamiętasz jak jeszcze niedawno śniliśmy o kotletach? – zagaja Andrzej polewając po raz kolejny. Uśmiechasz się do niego i wspólnych wspomnień. Wojna, draki, harce. Nocne rajdy z Żoliborza na Czerniaków... – Ech, żeby tak cała ferajna mogła usiąść przy tym stole... Krzysiu, Witek, Staszek, Hanka, Zuza, Basia – w głowie szumi od wódki, w sercu ściska od wspomnień. – Już tylko my dwaj. Już tylko nasze zdrowie, Maciek.
 
przejdź dalej
– To był niezły czas – napełniasz ponownie kieliszki. – To był inny czas. Wiedzieliśmy czego chcemy, wiedzieliśmy czego chcą od nas – poważnieje Andrzej. Wódczany romantyzm przyjaciela bywa wkurzający, a ciebie już podkręcił alkohol. – A czego oni mogli chcieć, Andrzej? Żebyśmy ginęli i teraz chcą tego samego. Tyle to zresztą potrafimy, nie? – Nie zgrywaj się Maciek, ginąć to nie sztuka.
I
– Zależy jak ginąć – odpowiadasz polewając wódkę
II
polewasz wódkę zbywając uwagę Andrzeja milczeniem
Siedzicie w ciszy, którą w końcu przerywa Andrzej. – Widziałem się z Florianem, zgodził się na twoją propozycję solowej akcji. Masz 3 dni. Jego słowa działają trzeźwiąco. – Tym razem żadnej fuszerki. Ma być szybko i sprawnie, a potem w las. To cześć! – Andrzej wychodzi, zostawiając cię z pustą butelką.
 
przejdź dalej
To dobra wiadomość. Mogli odsunąć cię od tej roboty, a dostałeś drugą szansę. Próbujesz złapać kontakt wzrokowy z Krysią, która obsługuje napływających licznie gości. W końcu wasze spojrzenia spotykają się. Krysia zbliża się do twojego stolika, niesamowite są oczy tej dziewczyny.
I
spróbuj się z nią umówić
II
zapłać rachunek, idź do hotelowego pokoju
– Cały bar na pani głowie? Długo musi tu pani siedzieć? – Do samego końca, czyli do rana. Niedługo przyjdzie koleżanka, ale przy tylu gościach ledwo damy radę we dwójkę – Krysia spogląda na ciebie z ukosa. Masz wrażenie, że wcześniej była bardziej życzliwa. Może zmęczył ją nawał klientów? Jak zwykle widzisz tylko dwa wyjścia: iść na całość, albo zupełnie odpuścić.
I
– Rozumiem, dobrej nocy życzę.
II
– Zwolni się pani? Powie pani koleżance, że boli ją głowa...
– Powiedzmy, że się zwolnię. I co dalej? – dostrzegasz rozbawienie w oczach Krystyny. – Mieszkam tutaj, w „Monopolu”, pokój 18 – ryzykujesz otwartą grę. – Pokój numer 18? Cyfry to sprawdzam tylko na rachunkach – odparowuje. Idąc za bar rzuca ci jeszcze przelotne, wesołe spojrzenie. Zupełnie nie wiesz co to znaczy i czego spodziewać się po tej dziewczynie.
 
przejdź dalej
Leżąc w ciemnościach czujesz jej włosy na policzku. Leżałeś tak już z kilkoma dziewczynami, ale przeważnie wisiał nad wami pośpiech. Teraz jest cisza i spokój. Zapach jej włosów działa obezwładniająco. Orientujesz się, że Krysia nie śpi.
I
zacznij rozmowę
II
udawaj, że śpisz
– Dlaczego właściwie do mnie przyszłaś? – Tylko dlatego, że nie mogłabym się w tobie zakochać – odpowiada szeptem. – Nie chcesz się zakochać? – Życie jest wystarczająco skomplikowane, po co dodatkowo je komplikować? – wzdycha Krysia. Na to pytanie nie masz dobrej odpowiedzi.
 
przejdź dalej
Następny dzień spędzacie razem. Kawiarnia, piknik nad rzeką, hotelowy pokój. Wyparłeś myśl o czekającym zadaniu. Dwa dni później, podczas wspólnego spaceru przez miasto, dopada was oficjalny komunikat. – Masowa kapitulacja wojsk niemieckich na północy; koło Brechtesgaden ujęto byłego generalnego gubernatora Hansa Franka. – skrzeczy megafon uliczny. Nie możesz dłużej odkładać wykonania wyroku, choć nie chcesz wyjeżdżać. W każdym bądź razie nie bez Krysi.
I
ciesz się waszym wspólnym dniem. Jutro weźmiesz się do roboty i wyjedziesz bez Krysi
II
ostrożnie wtajemnicz Krysię w sytuację
– Chciałbym inaczej urządzić sobie życie. Mam maturę, może pójdę na politechnikę? Mam jeszcze do załatwienia pewną sprawę, tylko że potem nie będę mógł tutaj zostać. – Spodziewałam się czegoś takiego. Tak to jest z wami, leśnymi chłopakami – Krysia patrzy na ciebie z wyrzutem.
I
– Wyjechałabyś ze mną?
II
zakończ temat
Przez dłuższą chwilę Krysia patrzy ci w oczy, po czym kiwa potakująco. Cieszy cię to. A może rzucić to w cholerę, myślisz w uniesieniu. Do diabła ze zobowiązaniami! Sam się zgłosiłeś do tego zadania, to chyba możesz się też wycofać? W tym momencie dostrzegasz młodszego brata Andrzeja, który idzie ulicą z naprzeciwka.
I
udawaj, że go nie zauważasz
II
poproś, aby uprzedził Andrzeja, że wpadniesz wieczorem
Idąc na wieczorne spotkanie z Andrzejem mijasz się w hotelu ze Szczuką. Uchyla ci lekko kapelusza, ty odpowiadasz skinieniem głowy. Właściwie w imię czego masz zabić tego człowieka? Wcześniej jakoś nie zadawałeś sobie takich pytań.
I
zignoruj rozkaz, uciekaj jeszcze dziś z Krysią z miasta
II
ucieczka nie wchodzi w grę, idź na spotkanie z Andrzejem
Andrzej ma dla ciebie kopertę. – W środku są nowe papiery, od jutra jesteś Stanisław Ciaś. Spotkamy się pojutrze w leśniczówce pod Kalinówką. Andrzej to twój przełożony, ale też przyjaciel. Szczerze wywalasz wszystko, co w tobie siedzi. – Andrzej, ja nie mogę tak dłużej. Nie chcę się dalej ukrywać. Poznałem świetną dziewczynę, chciałbym zwyczajnie pożyć. Zrozum mnie!
 
przejdź dalej
– Chcesz uciec? – pyta Andrzej. – Ile razy byliśmy w akcji? A powstanie? Czy gdybyś się wtedy zakochał na Starówce, to też byś powiedział „Dziękuję, dalej chłopcy beze mnie”?! - Ja nie uciekam, przecież przyszedłem do ciebie – protestujesz. - Zakochałeś się, twoja sprawa. Ale jeśli chcesz się wywinąć od obowiązków, to już jest nasza sprawa. Mówię to jako twój przełożony, a nie przyjaciel.
I
– Wtedy to było co innego!
II
– Masz rację, Andrzej
– Wczoraj myślałeś inaczej, a dziś inaczej – irytuje się Andrzej. – Któremu sobie chcesz być wierny? Przez tyle lat byłeś jednym z nas i tylko razem z nami będziesz dalej wierny samemu sobie. – Tak ci zależy na śmierci tego człowieka? – masz żal do kumpla. – Nie, zależy mi na wykonaniu rozkazu. Jeśli ty go nie wykonasz, ja to zrobię za ciebie. Sam wcześniej prosiłeś, żeby tobie zostawić zadanie. Odmawiając wykonania rozkazu w ostatniej chwili wystawiłbyś przyjaciela do wiatru.
I
– Zrobię to, ale to jest ostatni rozkaz!
II
– Andrzej, ja naprawdę nie chcę, nie mogę
Pogrzeb dwóch robotników, których zabiliście wspólnie z Andrzejem. Nie przyszedłeś tutaj dla zmarłych. Pod bramą cmentarną czekasz na Szczukę, który jako najwyższy komunistyczny oficjel przewodzi konduktowi. Na pogrzebie są tłumy. Słyszysz jak ludzie gniewnie mruczą, że to już ostatnia zbrodnia faszystów w Ostrowcu. Stoisz i czekasz. Będzie na wariata. Zamiast planować akcję spędzałeś czas z Krysią, więc teraz już nie masz wyboru.
 
przejdź dalej
Ludzie rozchodzą się. Szczuka opuszcza cmentarz jako jeden z ostatnich, odprawia jeepa z dwoma żołnierzami. Obserewujesz go z oddali jak, kuśtykając, zmierza samotnie w stronę centrum miasta. Ruszasz za nim powoli pustą ulicą. Szczęście chyba jednak ci sprzyja. Pod placami czujesz chłodny metal rewolweru.
I
zachowaj 20 metrów odstępu
II
powoli skracaj dystans
Gdzie on lezie? Skręcił w jakąś parszywą przecznicę. Kiedyś może to była ulica, teraz tylko wąska ścieżyna pośród gruzowiska wypalonych kamienic. Jest pusto. Nagle rozlega się głośny skrzek megafonu, który się cudem zachował na słupie telegraficznym. – Komunikat nadzwyczajny! Dzisiaj, ósmego maja, podpisano akt bezwarunkowej kapitulacji Niemiec... Wszystkie megafony w mieście ryczą teraz to samo. Zagłuszą strzały, idealna okazja! Momentalnie dopadasz Szczukę, oddajesz z bliska 4 strzały. Plecy, plecy, głowa, głowa.
 
przejdź dalej
Jakie to było proste! Teraz tylko nie tracić nerwów. Szybkim krokiem wycofujesz się z zagruzowanej uliczki. Maciek, skup się!
I
pozbądź się rewolweru
II
udaj się prosto do hotelu
Znajdujesz wychodek, wrzucasz rewolwer do kloaki. Teraz tylko przeczekać do wieczora, kiedy odjeżdża pociąg. Napięcie powoli opada. Zza rogu wyłania się wojskowy patrol. Momentalnie wkładasz rękę pod kurtkę w poszukiwaniu rewolweru. Głupi odruch. Co za kretyństwo! Przecież przed chwilą go wywaliłeś! I po jaką cholerę? Oni nie Niemcy, a tutaj nie las! Za późno. Odbezpieczają broń, uciekaj!
I
uciekaj w ciasną uliczkę po prawej
II
uciekaj za siebie zygzakiem
Huk. Silne uderzenie w plecy ścina cię z nóg i pozbawia oddechu. Chciałbyś się ruszyć, zamiast tego zwijasz się tylko w drgawkach. Świat zachodzi mgłą.
 
przejdź dalej
Koniec
 
rozegraj to jeszcze raz
Opuszczasz powoli broń i w tym momencie słyszysz huk serii karabinowej. Najwyraźniej Andrzej przyczajony po drugiej stronie drogi postanowił przejąć inicjatywę w tej akcji. Kierowca i pasażer podskakują szybko i bezładnie na siedzeniach w rytm sypiących się na nich pocisków. Koniec serii, cisza.
 
przejdź dalej
Mieszkanie Andrzeja. W pokoju szaro od papierosowego dymu. – Godzina się zgadzała, wóz też... Cholerny świat! – mamrocze Andrzej zaciągając się trzecim z kolei papierosem. Tłumaczenie Andrzeja nie zmienia faktu, że robota spartaczona. Zginęli nie ci. – Ten młodszy niedawno wrócił z robót w Niemczech. Starszy to przedwojenny PPS-owiec, mieszkał niedaleko, z jego synem chodziłem do klasy. – cedzi ponuro Andrzej. Nie jesteś stąd, nie interesuje cię to. Chcesz wykonać zadanie i zmyć się z tej dziury.
I
idź do hotelu zarezerwować pokój
II
próbuj pocieszyć Andrzeja
– Oni już nie żyją, stało się. Nic im już nie pomoże. Ich nie ma, my jesteśmy. – Oni byli niewinni – mówi Andrzej patrząc na ciebie ze złością, żołnierskie morale przyjaciela przeżywa kryzys. – Wiesz to, czy tylko przypuszczasz? Bo czasy są takie, że mało kto jest niewinny.
 
przejdź dalej
Ostrożnie zbliżasz się do wozu. Drzwi od strony kierowcy otwierają się ze zgrzytem i młody blondyn wypada na ziemię. Cały we krwi i odłamkach szyby, próbuje czołgać się w stronę rzeki. Wypalasz w niego serią. W równym stopniu z litości, co z poczucia obowiązku. Okręcasz go na plecy: martwy. Miał góra 20 lat. Stary pasażer siedzi na swoim miejscu. Ma podziurawioną głowę i fakt ten rozwiewa wszelkie wątpliwości. Nic tu po tobie, zmiataj do miasta.
 
przejdź dalej
– Oni nie żyją, stało się. Wyrzuty sumienia im nie pomogą, nic im już nie pomoże. Ich nie ma, a my jesteśmy. – Oni byli niewinni – mówi Andrzej patrząc na ciebie ze złością, żołnierskie morale przyjaciela przeżywa kryzys. – Wiesz to, czy tylko przypuszczasz? Bo czasy są takie, że mało kto jest niewinny – kwaśno uśmiechasz się do Andrzeja.
 
przejdź dalej
Wychodzisz na ulicę, zaciągasz się amerykańskim papierosem. Może zatrzymasz się u Andrzeja? Ten jednak radzi ci wracać do hotelu. Waletowanie u niego byłoby zbyt niebezpieczne dla was obu. Nie ma wyjścia. Znów stajesz przed portierem, tym razem bez słowa kładziesz pięćsetkę na blacie i obdarzasz go pytającym spojrzeniem.
 
przejdź dalej
Portier wzdycha. – Bo ja z Warszawy, 15 lat w Savoyu pracowałem, do samego powstania. A potem wciąż jeszcze trzymałem się miasta jak cielak cycka. - Wyciąga zdjęcie z portfela. – To moja córka, była na Czerniakowie. – Uśmiechnięta dziewczyna spogląda na ciebie z fotografii. – Stylowa dziewczyna. Od razu widać, że bardziej wypada zaprosić na kawę niż dansing. – próbujesz się przypochlebić. Portier lekko smutnieje. – Jej już nikt nigdzie nie zaprosi, zginęła w powstaniu.
I
– Przykro mi...
II
– To jak z tym pokojem?
– Za to syna pewnie już wypuścili z obozu. Ale powiem panu, że już się człowiekowi nawet cieszyć nie chce. Chyba nie ma co dłużej rozwodzić się nad tematem. – To jak z tym pokojem? – pytasz rzeczowo.
 
przejdź dalej
– No nie wiem... – kluczy portier. – Może być byle klitka, płacę jak za apartament – rzucasz desperacko. Portier, mrucząc niewyraźnie pod nosem, studiuje listę pokoi. W końcu kiwa potakująco. Podajesz mu kennkartę, jedyny dowód osobisty Polaka w tych czasach. Imię: Maciej, Nazwisko: Chełmicki, Urodzony: Warszawa 1921, Stan cywilny: kawaler, Znaki szczególne: brak.
 
przejdź dalej
Do hotelu wchodzi kulejący mężczyzna. – Klucz do pokoju 17 proszę. – Proszę, towarzyszu Szczuka – portier podaje mu klucz. Szczuka! To on miał być w aucie! – I jeszcze papierosy, Chesterfieldy – prosi portiera. Zaczyna szukać zapalniczki po kieszeniach: bez skutku. Z lewej strony pod kurtką masz pistolet, w prawej kieszeni spodni zapalniczkę. Co robisz?
I
sięgnij po broń
II
poczęstuj Szczukę ogniem
Wyszarpujesz pistolet spod kurtki. Szczuka reaguje błyskawicznie, jakby wszystkiego się spodziewał. Ty pociągasz za spust, on zamachuje się na ciebie laską. Kula trafia Szczukę w ramię. Chcesz poprawić. Bum! Kolejny huk wystrzału.
 
przejdź dalej
To portier wypalił w ciebie z pistoletu spod lady. Osuwasz się na ziemię. Akcja zawalona po raz drugi. Umierasz.
 
przejdź dalej
Koniec
 
rozegraj to jeszcze raz
– Ten mężczyzna przy stoliku w kącie, wygląda jakby czekał na pana. Szkoda, że to nie kobieta – stwierdza Krysia. – A dlaczego szkoda, że nie kobieta? – nie rozumiesz, o co jej chodzi. – Dla pana zapewne szkoda. Przepraszam, ale mam teraz dużo roboty. Przysiadasz się do Andrzeja.
 
przejdź dalej
Mijasz salę restauracyjną, w której trwa bankiet. Wśród uczestników dostrzegasz Szczukę. Hmm, może warto się tym zainteresować? Z drugiej strony, to chyba impreza zamknięta. W głębi korytarza, przy drzwiach do toalety, siedzi na stołeczku starsza pani i dzierga sweterek na drutach. Może ją podpytać?
I
idź do swego pokoju
II
zagadnij panią toaletową
– A co to za wielkie wydarzenie w restauracji? – zagadujesz kobietę rzucając na talerzyk kilka monet po skorzystaniu z toalety. – Przemowy na cześć świeżo mianowanego ministra – odpowiada nie podnosząc oczu znad robótki. – Mianują, przemawiają, świętują, rzygają. Taka kolej rzeczy. Chryste, chyba nie chodzi o Szczukę? Z ministerialną obstawą będzie nie do ruszenia.
I
dopytaj o ministra
II
pożegnaj się, idź do pokoju
– O? A którego z nich ministrem zrobili? – dopytujesz. Babcia wskazuje na mężczyznę siedzącego dwa miejsca dalej od Szczuki. – Prezydenta Ostrowca. Przed chwilą dwóch panów nad pisuarem o tym gadało. Ale ja tam się nie ekscytuję. Tutaj już różne persony bywały, proszę pana. Jeszcze przed wojną, jeden minister załatwiał u mnie swoje sprawy. Zresztą coś mu chyba wtedy zaszkodziło, bo ciągle tu biegał. Cały sedes zanieczyścił, a na koniec nawet grosza nie dał!
I
kontynuuj rozmowę
II
idź do pokoju
– Łobuz, a nie minister – wyrażasz oburzenie takim zachowaniem. – No, łobuz. Ale co mi tam. Tamten nie dał, to da inny. Nigdy nie wiadomo jak Pan Bóg pokieruje ludźmi. Wie pan, jednych ściska, a drugim popuszcza.
 
przejdź dalej
Na korytarzu hotelowym spotykasz Krysię.
 
przejdź dalej
Wyjechałeś z Krysią następnego dnia. Nie cieszyliście się sobą zbyt długo, miesiąc później aresztowało cię UB. Dwa dni po waszym wyjeździe z Ostrowca ujęto Andrzeja podczas próby zamachu na Szczukę. Wydał cię po kilku przesłuchaniach. Złamali go, czy może górę wzięła zawiść? Jego katują, a ty: zakochany dezerter na wolności. Nie miałeś szansy poznać prawdy. Andrzej kilka miesięcy później został skazany na karę śmierci, wyrok wykonano.
 
przejdź dalej
Wychodzisz w 1956, spędziłeś w więzieniu 11 ciężkich lat. Chciałeś odszukać Krysię, ale znalazłeś tylko jej grób. Umarła kilka miesięcy po twoim aresztowaniu. Podobno na skutek zakażenia po skrobance. Czy to było twoje dziecko? Bardzo możliwe. Ona samotna, dzieciak w drodze, chłopak - akowski bandyta - w więzieniu.
 
przejdź dalej
Masz 35 lat, długą wojnę i dużo dłuższe więzienie za sobą. Gdy teraz snujesz się ulicami Warszawy, wojna wydaje ci się już tylko wspomnieniem mrocznej bajki słyszanej dawno temu. Ale i tak to wszystko, co masz. W snach i coraz częściej po pijaku nawiedzają cię widma. Powstańcza ferajna, Krysia, Andrzej, ofiary wyroków, a nawet cienie zabitych Niemców. Oni wszyscy nie dają ci spokoju.
 
przejdź dalej
Jesteś wojennym rozbitkiem wyrzuconym nagle na nieznany ląd. Próbujesz zbudować sobie most pomiędzy tym światem a tamtym. Tylko naprawdę twarde poglądy pomagają ci się odnaleźć. O takich jak ty mówią „zaślepiony ideowiec” albo „chorobliwy dogmatyk”. Trochę cię to kłuje, ale przynajmniej trzymasz na dystans upiory przeszłości. W 1974 umierasz na raka płuc.
 
przejdź dalej
Koniec
 
rozegraj to jeszcze raz
Dwa dni później, wieczór. Idąc na spotkanie z Andrzejem mijasz się w hotelu ze Szczuką. Uchyla ci lekko kapelusza, ty odpowiadasz skinieniem głowy. Właściwie w imię czego masz zabić tego człowieka?
I
– wycofaj się z misji zabicia Szczuki
II
– idź na spotkanie z Andrzejem
Andrzej ma dla ciebie kopertę. – W środku są nowe papiery, od jutra jesteś Stanisław Ciaś. Spotkamy się pojutrze w leśniczówce pod Kalinówką, około 30 km stąd.
 
przejdź dalej
Pogrzeb dwóch robotników, których zabiliście wspólnie z Andrzejem. Ale nie przyszedłeś tutaj dla zmarłych. Pod bramą cmentarną czekasz na Szczukę, który jako najwyższy komunistyczny oficjel przewodzi konduktowi. Na pogrzeb przyszły tłumy, słyszysz jak ludzie gniewnie mruczą, że to już ostatnia faszystkowska zbrodnia w Ostrowcu. Stoisz i czekasz.
 
przejdź dalej
Ludzie rozchodzą się, Szczuka opuszcza cmentarz jako jeden z ostatnich. Odprawia jeepa z dwoma żołnierzami. Podpierając się laską, kuśtyka samotnie w stronę centrum miasta. Ruszasz za nim powoli pustą ulicą. Szczęście chyba ci jednak sprzyja. Pod placami czujesz znajomy chłodny metal rewolweru.
I
– zachowaj ok. 30 metrów odstępu
II
– powoli skracaj dystans
Gdzie on lezie? Skręcił w parszywą wąską przecznicę. Kiedyś to była ulica, teraz tylko wąska ścieżyna pośród gruzowiska wypalonych kamienic. Jest pusto. Nagle rozlega się znajomy głośny skrzek megafonu, który cudem zachował się na słupie telegraficznym. – Komunikat nadzwyczajny! Dzisiaj, 8 maja, podpisano akt bezwarunkowej kapitulacji Niemiec... Wszystkie megafony w mieście ryczą teraz to samo. Zagłuszą strzały, idealna okazja! Momentalnie dopadasz Szczukę, oddajesz z bliska 4 strzały. Plecy, plecy, głowa, głowa.
 
przejdź dalej
Jakie to było proste! Teraz tylko nie tracić nerwów. Szybkim krokiem wycofujesz się z zagruzowanej uliczki. Maciek, skup się!
I
– pozbądź się rewolweru
II
– udaj się prosto do hotelu
Znajdujesz wychodek, wrzucasz rewolwer do kloaki. Teraz tylko przeczekać do wieczora, kiedy odchodzi pociąg do Warszawy. Napięcie powoli opada. Zza rogu wyłania się wojskowy patrol. Momentalnie wkładasz rękę pod kurtkę w poszukiwaniu rewolweru. Głupi odruch. Co za kretyństwo! Przecież przed chwilą go wywaliłeś! I po jaką cholerę? Oni nie Niemcy, a tutaj nie las! Za późno. Odbezpieczają broń, uciekaj!
I
– w ciasną uliczkę po prawej
II
– uciekaj za siebie zygzakiem
Huk. Silne uderzenie w plecy ścina cię z nóg i pozbawia oddechu. Chciałbyś się ruszyć, ale zwijasz się tylko w drgawkach. Świat zachodzi mgłą.
 
przejdź dalej
Koniec
 
rozegraj to jeszcze raz
Wyjechałeś do Warszawy następnego dnia. Nie cieszyłeś się wolnością zbyt długo, miesiąc później aresztowało cię UB. Dwa dni po twoim wyjeździe z Ostrowca ujęto Andrzeja podczas próby zamachu na Szczukę. Wydał cię po kilkunastu przesłuchaniach. Złamali go, czy może górę wzięła zawiść? Jego katują, a ty jako dezerter na wolności. Nie miałeś szansy poznać prawdy. Andrzej kilka miesięcy później został skazany na karę śmierci, wyrok wykonano.
 
przejdź dalej
Masz 35 lat, długą wojnę i dużo dłuższe więzienie za sobą. Gdy teraz snujesz się ulicami Warszawy, wojna wydaje ci się już tylko wspomnieniem mrocznej bajki słyszanej dawno temu. Ale i tak to wszystko, co masz. W snach i coraz częściej po pijaku nawiedzają cię widma. Powstańcza ferajna, Andrzej, ofiary wyroków, a nawet cienie zabitych Niemców. Oni wszyscy nie dają ci spokoju.
 
przejdź dalej
Jesteś wojennym rozbitkiem niespodziewanie wyrzuconym na nieznany ląd. Próbujesz przerzucić most pomiędzy tym światem a tamtym. Tylko naprawdę twarde poglądy pomagają ci się odnaleźć. O takich jak ty mówią „zaślepiony ideowiec” albo „chorobliwy dogmatyk”. Trochę cię to kłuje, ale przynajmniej potrafisz upiory przeszłości utrzymać na dystans. W 1974 umierasz na raka płuc.
 
przejdź dalej
Koniec
 
rozegraj to jeszcze raz
Teraz tylko przeczekać do wieczora, kiedy odchodzi pociąg do Warszawy. Napięcie powoli opada. Nagle wpadasz na wojskowy patrol wyłaniający się zza rogu. Momentalnie wkładasz rękę pod kurtkę w poszukiwaniu rewolweru. Głupi odruch. Co za kretyństwo! Przecież ich jest trzech i mają karabiny!
I
strzelaj!
II
uciekaj i próbuj się ostrzeliwać
Oddałeś dwa strzały zanim przeszyła cię seria kul. Chciałbyś się ruszyć, ale zwijasz się tylko w drgawkach. Świat zachodzi mgłą.
 
przejdź dalej
Huk. Silne uderzenie w plecy ścina cię z nóg i pozbawia oddechu. Chciałbyś wstać, ale zwijasz się tylko w drgawkach. Świat zachodzi mgłą.
 
przejdź dalej
Koniec
 
rozegraj to jeszcze raz
lajkuj    od nowa    info
Popiół Diament Popiół Diament